Rozmowa z Lynne Olson i Stanleyem Cloudem, autorami nowo wydanej ksiazki historycznej "Sprawa honoru" ("A Question of Honor") poswieconej dziejom Dywizjonu RAF im. Tadeusza Kosciuszki, znanego takze jako Dywizjon 303.
Rozmawiala: Ewa Wierzynska
- Jak to sie stalo, ze to nie Polak, lecz dwoje autorow bez kropli polskiej krwi i polskich powiazan napisalo ksiazke o 5 bohaterskich lotnikach, ktorzy zestrzelili najwiecej niemieckich bombowcow w bitwie o Anglie?
Stanley Cloud: - Zamoyski opisal czesc tej historii, lecz bardzo niewielka...
Lynne Olson: - Uznalismy, ze jest to tak ciekawy temat, ze az trudno bylo nam uwierzyc, ze nikt tego jeszcze nie opisal dla amerykanskiego czytelnika. Zbieralismy materialy do naszej poprzedniej ksiazki "Chlopcy Murrowa" o korespondentach wojennych w Londynie i wypozyczylismy film pod tytulem "Bitwa o Anglie". Jest tam scena o polskich lotnikach. Pomyslalam, "dziwne, nigdy nie slyszalam o Polakach, ktorzy walczyli w bitwie o Anglie". Pare miesiecy pozniej, podczas kolacji w Waszyngtonie, siedzialam obok corki polskiego pilota. Swietnie pamietala opowiesci swojego ojca. Przegadalysmy caly wieczor, i nadal czulam, ze jest to wspaniala historia do opisania. Ale, szczerze mowiac, nie bylo wowczas zainteresowania. Nasza agentka powiedziala, ze czytelnik amerykanski nie czyta ksiazek o tematyce "zagranicznej".
Pare lat pozniej to sie zmienilo i nastapil renesans zainteresowania historia II wojny swiatowej. Kiedy 3 lata temu zlozylismy do ponad dwunastu wydawcow propozycje naszej ksiazki, reakcja byla natychmiastowa, pelna zainteresowania i zdziwienia zarazem. Nigdy o tym nie slyszelismy! Zainteresowanie bylo na tyle duze, ze nasza agentka zorganizowala przetarg wsrod 8 wydawcow. W koncu wydalismy ksiazke u Knopfa. Strasznie jej sie podobal temat.
- Oczywiscie byliscie juz znani jako autorzy. Wasza poprzednia ksiazka o amerykanskich korespondentach wojennych w Londynie spotkala sie z fantastycznym odzewem.
L.O.: - To prawda, mielismy wyrobione nazwiska, ale gdy proponowany temat nie wydaje sie wydawcy interesujacy, to niewiele pomaga. Po prostu zmienily sie czasy.
- Pozostaje pytanie, dlaczego nikt w oczytanym i wyksztalconym kregu wydawniczym nie slyszal o Polakach, ktorzy odegrali tak wielka role w bitwie o Anglie. Wsrod Polakow czesto mowi sie o antypolskiej zmowie milczenia.
L.O.: - Wydaje mi sie, ze jednym z powodow bylo to, ze Polska w kontekscie zimnej wojny byla postrzegana jako jeden z wielu krajow Europy Wschodniej. Ludzie tu nie rozumieli, jak szczegolne byly zaslugi wojenne Polakow. Stad brak bylo zrozumienia, jak wiele Polsce zawdzieczano. Drugi powod - prawica w Stanach atakowala wtedy mocno - i czesto nieodpowiedzialnie - i ludzie ktorzy sie z prawica nie identyfikowali, bali sie, zeby ich nie posadzono o to, ze krytykuja Roosevelta lub Churchilla. Nawet dzis, kiedy mowimy o czym jest nasza ksiazka, niektorzy nasi rozmowcy doszukuja sie podtekstow politycznych, podejrzewaja nas o prawicowe sklonnosci. Tymczasem oboje ze Stanem jestesmy cale zycie liberalami. Uwazamy, ze Roosevelt i Churchill to byli wielcy przywodcy pod wieloma wzgledami, ale w trakcie pracy nad ksiazka stalo sie dla nas jasne, ze jesli chodzi o dotrzymanie obietnic i zobowiazan wobec Polski, obaj strasznie zawiedli.
S.C.: - Jako amerykanski liberal musze przyznac, ze czescia problemu jest fakt, ze liberalowie dominowali w historiografii powojennej. Swiadomie, a do pewnego stopnia nieswiadomie, w sprawach dotyczacych Polski byli pod wplywem propagandy sowieckiej. Na ich opinie wplynely tez pamietniki pisane przez tworcow historii, m.in. Churchilla. Churchill kiedys przewidzial, ze historia o nim bedzie mowic dobrze, bo on ja napisze. Polacy nie mieli okazji napisac swojej historii, bo zrobili to za nich Sowieci. Stad wiele nieporozumien. Do dzisiejszego dnia niektorzy uwazaja, ze rzad Pilsudskiego byl faszystowski, podobnie jak rzad Sikorskiego na wygnaniu. A to jest calkowita bzdura. Sa nawet tacy, co uwazaja, ze skoro obozy smierci i wiele obozow pracy miescilo sie na terenie Polski, to miala ona z ich powstaniem cos wspolnego. Ja sadze, ze wyrazem nienawisci Hitlera do Polski i Polakow, Zydow oraz nie-Zydow, byl fakt, ze umiescil tam swoje obozy.
L.O.: - Tak czy inaczej, prawda o Polsce zagubila sie gdzies w tym wszystkim. I dopiero teraz wasz kraj doczekal sie sprawiedliwej oceny. Niedawny artykul w "Financial Times" byl o tym, ze Tony Blair przeprosil Polakow za to, ze ich zaslugi wojenne nie zostaly odpowiednio uznane i docenione po wojnie.
S.C.: - Jednoczesnie ustanowil specjalna komisje, ktora ma wreszcie zbadac i potwierdzic fakty o roli Polakow w zlamaniu kodu Enigmy. Mamy w naszej ksiazce cytat jednego z czolowych kryptografow brytyjskich, ktory powiedzial, ze bez Polakow nie udaloby im sie tego zrobic.
- To bardzo dobra wiadomosc, bo skoro od ponad 60 lat nie udalo nam sie o nich nikogo na swiecie przekonac, zaczynalam juz watpic w nasze polskie zaslugi w tej kwestii.
S.C.: - Film o Enigmie z pewnoscia nie pomogl ujawnieniu prawdy...
- Nie widzialam filmu, bo nie lubie pograzac sie w poczuciu krzywdy, jak to swiat wobec nas Polakow jest niesprawiedliwy. Bardziej mobilizujace wydaje mi sie przekonanie, ze byc moze jest w tym troche naszej winy, bo nie dosc przykladamy sie do pracy, by to zmienic. Co prowadzi mnie z powrotem do mojego pierwszego pytania - dlaczego takiej ksiazki jak Wasza nie udalo sie opublikowac autorowi polskiemu lub z polskim pochodzeniem, wychowanemu na opowiesciach o Dywizjonie 303?
L.O.: - Po pierwsze polscy autorzy pisali o Dywizjonie. Pisal Arkady Fiedler i Adam Zamoyski, chociaz w przypadku Zamoyskiego to byla ogolniejsza praca o polskich silach lotniczych. Obie ksiazki wyszly w Anglii po angielsku. Ale jezeli pyta pani o to, czemu to nie-Polakowi udalo sie "sprzedac" pomysl wydawcy w Stanach, to szczerze powiedziawszy nam bylo chyba latwiej. Dokonania Dywizjonu 303 byly tak niesamowite, a jednoczesnie tak calkowicie nieznane tutaj, ze Polaka przynoszacego taka propozycje wydawca mogl podejrzewac o jakies dodatkowe, nie calkiem dziennikarskie motywy.
- Wasza perspektywa, Wasz stosunek do tematu, nawet Wasz jezyk wydal mi sie nieslychanie "polski", pelen zarliwosci, pasji. Polski autor lepiej by nie potrafil.
L.O.: - Mysle, ze oboje z czasem wciagnelismy sie emocjonalnie w temat, w miare jak odkrywalismy, ile Polacy zrobili, bysmy mogli wygrac te wojne i jak niewiele doczekali sie uznania. Jest jasne, ze spotkala ich wielka niesprawiedliwosc, i to na wielu poziomach, i ze trzeba o tym bylo mowic jezykiem mocnym i zdecydowanym. I to nie jest tylko nasza opinia, gdyz ksiazka podparta jest wieloma faktami, wydobytymi ze zrodlowych dokumentow zarowno brytyjskich, jak i amerykanskich.
S.C.: - Prowadzilismy z Lynne powazne spory w trakcie zbierania materialow do ksiazki. Glownie dotyczyly one mojego przekonania, ze na miejscu Roosevelta i Churchilla zrobilbym dokladnie to samo. Ktoregos wieczoru w Chicago przy kolacji, w koncowce naszej pracy nad zbieraniem materialu, powiedzialem Lynne, ze chcialbym jednak myslec, ze nie podjalbym takiej decyzji jak oni, bo juz teraz wiem, ze mieli wybor. Nadal jest dla mnie oczywiste, ze nie wchodzilo w gre wypowiedzenie Stalinowi wojny o Polske, ale jest tez jasne, ze mogli byc twardsi, wywrzec na niego presje, wykazac "charakter". Mogli wiecej od Stalina w sprawie Polski wytargowac.
- Skoro spekulujemy na temat, co moglyby byc, to jak sadzicie, jaki element moglby wtedy zmienic stosunek Roosevelta do sprawy polskiej?
L.O.: - Wiecej wiedzy o Zwiazku Sowieckim. Wiecej uwagi poswieconej doradcom z Departamentu Stanu, ktorzy bez przerwy mowili Rooseveltowi, ze nie moze Stalinowi we wszystkim ulegac. Ale on nie sluchal, mial niesamowita osobowosc i byl swiecie przekonany, ze potrafi kazdego o wszystkim przekonac. Zanim spotkal Stalina, i nie wiedzac nic o Zwiazku Sowieckim, myslal, ze ze Stalinem tez mu sie uda. Mial w sobie te niezwykla arogancje.
S.C.: - Ja zawsze "kupowalem" argument, ze Rosja sowiecka czy carska, czy jakakolwiek, potrzebowala buforu przeciwko Niemcom. I ze te role mogla spelnic tylko Polska. Tak wiec zadanie Stalina, zeby mu ten bufor oddac, wydawalo mi sie sensowne. W trakcie pisania ksiazki Lynne przekonala mnie jednak, ze sie mylilem. W koncu Rosja miala bufor i w 41. roku nie mialo to najmniejszego znaczenia, gdy wojska Hitlera ruszyly na Moskwe.
Roosevelt mogl sie wiec targowac ze Stalinem w Teheranie i w Jalcie. Mogl powiedziec: nie zgadzam sie, jak chcesz to idz gadaj z Hitlerem. Prawdopodobienstwo, ze Stalin zawrze osobny pokoj z Hitlerem, bylo rowne zeru.
- Wasza ksiazka bardzo interesujaco opisuje polityczne i dyplomatyczne uwarunkowania, ktore doprowadzily do decyzji pieczetujacych losy Polski. Jednoczesnie bardzo poruszajacy jest osobisty watek, losy 5 mlodych lotnikow. Ta scena, ktora otwieracie ksiazke, kiedy podczas Parady Zwyciestwa w 46 r. w Londynie mlody pilot stoi wsrod widzow i patrzy, jak maszeruja obok Brytyjczykow, Marokanczycy, Australijczycy, Kanadyjczycy, a zolnierze polskich sil zbrojnych na Zachodzie do udzialu w paradzie nie zostali dopuszczeni, wciaz wyciska lzy z oczu.
L.O.: - Trudno sobie wyobrazic, co ci ludzie przeszli. Nasi bohaterowie nie tylko stracili swoj kraj, wielu jeszcze czekaly lata upokorzen na emigracji. Jeden jezdzil taksowka, inny pracowal w biurze.
S.C.: - Byly wyjatki, pilot o nazwisku Martel, ktory znal wszystkich naszych bohaterow, zdobyl znaczna czesc rynku Rotor Rooter w jakiejs brytyjskiej prowincji i stal sie bardzo zamozny.
- Czy rzad na wygnaniu mogl byc bardziej przekonujacy, skuteczny w tej kwestii? Roosevelt, jak piszecie, nie mial dla nich krztyny cierpliwosci.
S.C.: - Podobnie jak Churchill...
L.O.: - Z jednej strony Polacy byli zadra. Ciagle wchodzili im w droge, nie dawali za wygrana. W moich poszukiwaniach znalazlam taki raport amerykanskiego korespondenta, ktory opisuje, jak to Czesi sa skuteczni w dzialalnosci - jak by sie to dzis powiedzialo - PR. Wszyscy zgodnie kochaja wolnosc i sa za demokracja, podczas gdy Polacy sa absolutnie tragiczni w przedstawianiu swoich argumentow.
S.C.: - Efekt jest taki, ze glowna postac w filmie "Casablanka", jest Czechem. Czesi zrobili nawet film o ich pilotach w RAF-ie pod tytulem "Ciemnoniebieski swiat". Sporo materialu jest oczywiscie pozyczonego od Polakow, bo choc Czesi mieli kilku pilotow, to Polakow byly tysiace.
- Czy jakis moment w pracy nad ksiazka uwazacie za szczegolnie wazny?
L.O.: - Moment, kiedy dotarlismy do dziennika Miroslawa Ferica. Oparlismy na nim bardzo wiele osobistych watkow naszej ksiazki. Bylam bardzo wzruszona, gdy po raz pierwszy zobaczylam te ksiazeczke oprawiona w skore, do ktorej mlody zawadiacki pilot wlepil malutkie zdjecia swoich kolegow z dywizjonu i kazdego dnia nagabywal ich, by cos do tego dziennika wpisali. Zumbach celowal w nabijaniu sie z kolegow, gdy ktorys w uniesieniu wpadal w patos. Po smierci Ferica dziennik stal sie wlasnoscia dywizjonu i rozrosl sie do siedmiu tomow. Fragmenty i wpisy dziennika cytujemy w ksiazce czesciej niz jakiekolwiek inne zrodlo.
- Czemu zdecydowaliscie sie nazywac Dywizjon Kosciuszkowski, a nie 303, tak jak byl znany w Polsce?
L.O.: - 303 to byla oficjalna nazwa nadana przez Anglikow. Lotnicy uzywali "Kosciuszko". Nazwa miala tradycje i zawierala wazny dla nas amerykanski watek...
- Meriana Coopera, pilota z Poludnia, ktory przyjechal do Polski pomoc budowac lotnictwo wojskowe, a ktorego pradziadek podobno trzymal Pulaskiego, gdy ten umieral na statku niedaleko Savannah. Ostatnio wyszla w Polsce ksiazka biologicznej wnuczki Coopera. Czy wiedzieliscie, ze synem Coopera byl Maciej Slomczynski, znany tlumacz Joyce1a?
L.O.: - Dowiedzielismy sie wlasnie kilka dni temu. Szkoda, bo napisalibysmy o tym.
- Co w pracy nad ksiazka bylo dla was najwieksza niespodzianka?
L.O.: - Dla mnie rozmiar i zasieg inspirowanej przez nasz rzad kampanii tuszowania informacji o tym, co Sowieci wyprawiali w Polsce. Polska zostala spisana na straty, no tak, ale po co te niewybaczalne klamstwa!
S.C.: - Ja nie bylem przygotowany na to, czego dowiedzialem sie o falszowaniu historii Katynia. To bylo doprawdy szokujace. Najogolniej, jako typowi Amerykanie startowalismy do naszej ksiazki z pozycji prawie totalnej ignorancji o historii Polski. Np. o tym, ze Polska byla kiedys wielkim mocarstwem wiedzialem z lektury "Piotra Wielkiego", ale wiekszosc to byly dla mnie fakty nieznane. Praca nad ksiazka byla fascynujaca lekcja historii i tak jak powinno byc, kiedy sie uprawia dobre dziennikarstwo.
- Najwazniejsze wspomnienia z pierwszej wyprawy do Polski...
L.O.: - Podejrzliwosc, z jaka traktowali nas ludzie starsi. Pytali, czemu sie tym tematem zajmujecie, czy po to, zeby sie z nas wysmiewac?
S.C.: - A z drugiej strony indyferentyzm mlodszego pokolenia. Zycie idzie naprzod, dajmy juz sobie spokoj z ta martyrologia. Taki stosunek mial nasz znakomity tlumacz, po czym stal sie najwiekszym pasjonatem tematu i nieslychanie nam pomogl.
- Zastanawiam sie, jak nosny jest dzis wsrod mlodziezy typ bohatera, ktorego prezentujecie. Nieustraszony, pelen fantazji, krnabrny, gotowy umierac dla ojczyzny.
L.O.: - Lepszy taki wzor niz ten ze sfalszowanego stereotypu, wylansowanego zreszta przez hitlerowcow po to, zeby Polakow zdyskredytowac - na koniku, z szabelka, przeciwko czolgom. Nasi piloci sa nieustraszeni, sa niesforni i krnabrni, ale to, co robia, robia najlepiej. To sa powazni fachowcy, najlepsi piloci tamtych czasow.
- A takze romantyczni patrioci, ktorych ofiara na nic sie nie zdala.
L.O.: - Nie powiedzialabym. Zobacz, Polakom nikt nie pomogl w 81. i 89. roku, a oni wykorzystali szanse i znow sa wolni.
S.C.: - Polskie wojsko bylo jedynym, ktore bralo udzial w wojnie z faszyzmem od pierwszego do ostatniego dnia tej wojny. Nikt inny nie moze tego o sobie powiedziec. Mam wielki podziw dla waszego ducha.
- To bardzo przyjemne, co mowicie. Zapewniam Pana, Stanley, ze wielu Polakow, szczegolnie Polakow w Ameryce, jest Wam bardzo wdziecznych za ksiazke, ktora odklamuje nasza historie i pokazuje nas w tak korzystnym swietle.
L.O.: - Czy mysli pani, ze ja kupia?
- Ja kupie na pewno dla moich amerykanskich przyjaciol. Niech wiedza. Sadze, ze wielu emigrantow i ludzi pochodzenia polskiego zrobi podobnie. Ale ciekawa jestem, czy znajdziecie uznanie wsrod krytykow i czytelnikow amerykanskich.
S.C.: - Za wczesnie, by prognozowac. Dotad recenzje byly dobre. Czasem mysle, czy nasza krytyka Roosevelta nie okaze sie jednak zbyt trudna do przelkniecia.
***
Brytyjskie wydanie ksiazki Stanleya Clouda i Lynne Olson pod tytulem "Za wasza i nasza wolnosc", bedzie w Anglii promowane haslem: "5 lotnikow, ktorzy walczyli o Anglie, 5 mezczyzn, zdradzonych przez kraj, ktory pomogli uratowac".
![]() |
|