 |
 |


--------------------
Wczoraj na chwile wlaczylem TV i
mialem niezly ubaw - slyszalem przerozne komentarze wokol
zblizajacych sie wyborow prezydenckich w kraju, ktory obecnie
finansuje czyli USA he he. Jakas facetka skomentowala ewentualnosc
startu w wyborach jakiegos komika nastepujaco: "przeciez gorzej niz
teraz byc juz nie moze" Z kolei prezenterzy serwisu informacyjnego
podsumowali material postulujac, iz byloby fair ze strony
dziennikarzy, gdyby nie czepiali sie faktow z zycia kandydatow,
ktore mialy miejsce wiecej niz 7 lat temu. No bo komu przeszkadza.
Konkluzja brzmiala: tylko dziennikarzom he he. Jesli wygra
Alek Gore... No coz he he... Juz teraz warto inwestowac w
nieruchomosci na Ksiezycu i Marsie. Mysl o inwestowaniu na Ksiezycu
przyszla mi do glowy z dwa tygodnie temu, gdy poznym wieczorem,
sluchajac sobie "przebojow z dziecinstwa" czyli skladanki zespolu
Kaja Goo Goo, patrzylem na Ksiezyc przez lunete (te od Andrzeja)...
O kandydatach na nowego odpowiedzialnego za "swiecenie oczami" w USA
pisze takze moj ulubiony "Najwyzszy Czas!". Leszek zrobil mi
niesamowity prezent ta prenumerata, nawet chyba nie wie jaka ogromna
radoche. Tak wiec po dwuletniej przerwie i podczytywaniu tego, co
znajdzie sie "on-line", znow jestem stalym czytelnikiem wersji
oficjalnej czyli papierowej. Zdziwila mnie tylko recenzja filmu
"Matrix" w "NCzasie!". Albo cos jest nie tak z moim odbiorem filmow,
albo faceta zwyczajnie natchnelo/nawiedzilo. Zupelnie nie wiem
dlaczego autorzy recenzji lubia tak bardzo doszukiwac sie w filmach
wszystkiego tego, czego tam chyba nie ma, zamiast po prostu napisac
z sensem o czym dany film jest. A byc moze to po prostu "skrzywienie
pokoleniowe". Domyslam sie, ze facet to raczej starsze pokolenie,
wiec zamiast "brac komercje na zywca" za wszelka cene stara sie byc
inteligentem i "analizowac". Tak wiec przeanalizowal i znalazl takie
analogie, o jakich mi sie nawet nie snilo, choc zapomnial o jednym
malym nawiazaniu do klasyki - jesli sie nie myle. Otoz taki mlody
smieszny w "Matrix" mial ksywe "Myszka" - zupelnie jak kolega Robin
Hood'a - jesli pamiec mnie nie zawodzi.
Z "Matrixem" to w
ogole bylo smiesznie. W zeszlym tygodniu Vikas mial wpasc do mnie
pozyczyc odkurzcz, gdyz (he he) mial do niego przyjechac ktos z
rodziny, czy kumpel. Ja akurat mialem zamiar udac sie wczesniej
spac, gdyz czulem "faze" (tj. ze akurat moglbym zasnac he he). Vikas
dzwoni i pyta co robie. Na wszelki wypadek mowie nieco przesadzajac:
"siedze i zlopie whisky". Wprawdzie saczylem symbolicznie a nie
zlopalem, ale zlopanie brzmi bezpieczniej - a nuz przyjdzie mu do
glowy wyciagnac mnie gdzies akurat teraz, kiedy czuje, iz bede mogl
zasnac he he? Vikas to jest jednak twardziel i tak latwo sie nie
poddaje. "Tak byc nie moze" - mowi - "pijesz sam? Beze mnie?!
Zabieram Cie w takim razie do kina". Przemyslalem sprawe i doszedlem
do wniosku, ze skoro chce mi sie spac, to po kinie bedzie mi sie
chcialo pewnie nawet bardziej, a wiec OK. W kinie mialem podwojna
frajde, gdyz raz, ze film zrobiony przez dwoch polonusow z Chicago
byl calkiem calkiem a do tego usiadla obok mnie Amerykanka po ciemku
nawet podobna do Tori Amos i nie molestowala mnie. Ograniczyla sie
do wywalenia nog na fotel przed soba. Skonczylo sie wiec bez strat
fizycznych i moralnych. Potem tylko byl problem, gdyz zagadalismy
sie z Vikasem i chlopak wjechal (z przyzwyczajenia - jak do siebie
do domu) na 101-ke nie w ta strone co trzeba. Dopiero na wysokosci
Redwood City skontaktowalismy, ze zamiast jechac w kierunku San Jose
jedziemy do San Francisco. No i znow sie nie wyspalem he
he...
W "NCzasie!" wydrukowali za to fantastyczny wiersz K.K.
Ba-czynskiego. Napisal m.in., ze wojna potrwa tylko jakies
"szescdziesiat latek", a potem bedzie juz normalnie. Prorok czy
jak?! Gdyz z tego co widac w okolo, jest szansa, ze Poeta pomylil
sie tylko o kilka lat...
Dzis Agnieszka, Witek i Michal
odlatuja do Polski. Postanowilismy, ze tak czy inaczej spotkamy sie
znow wkrotce, a Michal stwierdzil, ze "Dolina Krzemowa jest i tak
naszym jedynym wyjsciem". Do
zobaczenia!
CDN
| |