W niedziele 1 czerwca odbyla sie w San Francisco lokalna debata na temat Unii Europejskiej. Unijny agitator, piszacy dla "Rzeczpospolitej" Jan Palarczyk , przyprowadzil kolege - bylego dziennikarza, Andrzeja S. Zachwalajac Unie prawie kazde zdanie zaczynal od "licze na to ze..." "Licze na to, ze bedzie wiecej pracy. Licze na to, ze bedzie wzrost gospodarczy. Licze na to, ze bedzie unowoczesnienie. Licze na to, ze bedziemy mieli wplyw na kierowanie polityka UE. Licze na to, ze zmniejszy sie korupcja...” I tak dalej przez 10 minut. "Licze na to" padlo prawie 20 razy. Nie podal zadnych faktow tylko same zyczenia. Wygladalo to jak przemowienie nastolatka oszolomionego dziennikiem telewizyjnym.

Obaj dziennikarze byli  czesto lapani na nieznajomosci tematu. Na pytanie z sali jak sobie wyobrazaja wplyw na rzadzenie Unia przy siedmio procentowej obecnosci w parlamencie europejskim odpowiedzieli, ze nie wiedzieli, ze to tylko siedem procent. Nie potrafili tez odpowiedziec na pytanie, jakim cudem zwiekszy sie rozwoj gospodarczy, skoro z raportu samej UE wynika, ze przyrost PKB spowodowany wejsciem do UE wyniesie 0,6%czyli praktycznie zero a tzw. "reforma finansow" podniesie podatki. Nie potrafili  tez wyjasnic jakim cudem zmniejszy sie korupcja gdy do rzadu  UE  ludzie z SLD i UW, ludzie reprezentujacy  dwa najbardziej korupcjogenne rzady wysla  ponad 1600 swoich pociotkow na zaoferowane im stolki.

Panowie dziennikarze nie wiedzieli nawet, ze Polska, aby otrzymac europejskie fundusze bedzie musiala je dofinansowywac w wysokosci od 100% do 150% otrzymywanych dotacji. Wymusza to tzw. "gleboka reforme finansow”, czyli zwiekszenie podatkow, ograniczenie wydatkow na budzetowke i zaciagniecie kredytow na okolo 40 miliardow euro. Zwiekszenie podatkow uczyni polskie firmy jeszcze mniej konkurencyjnymi na rynku unijnym. Zwiekszenie zadluzenia pociagnie za soba drozsze kredyty i dodatkowe podatki na jego splate. Ograniczenia  budzetowki to ograniczenie wydatkow na  emerytury, szkolnictwo i sluzbe zdrowia, w ktorej  juz w tej chwili nie wyplaca sie wynagrodzen na biezaco. Czesto pracownicy czekaja na zalegle pensje po 3 miesiace.

Raport Instytutu Badan nad Gospodarka Rynkowa zrobiony dla MSZ przewiduje wystapienie z tego powodu "napiec" i jednoczesnie oznajmia ze wszystko to jest robione dla "dobra"... tylko tak jak w "reformie" Balcerowicza, nikt nie mowi czyjego dobra.

Pan Zdzislaw Zakrzewski reprezentujacy strone przeciwna, byly zolnierz walczacy na froncie zachodnim a obecnie zalozyciel i dyrektor banku Polam, z cierpliwoscia ojca tlumaczyl agitatorom, ze wszystko co przedstawili to mrzonki nie majace zadnych podstaw w ekonomii. Rzeczywistosc jest taka, iz obrotem handlowym kieruja przepisy Swiatowej Organizacji Handlu (WTO), a dla super chetnych istnieja jeszcze europejskie umowy handlowe do ktorych mozna przystapic bez wchodzenia do Unii. Bardzo szczegolowo zilustrowal na czym polega problem ziem zachodnich. "Polske w UE czeka jeszcze jeden problem: jak uchronic sie przed utrata Ziem Zachodnich? Przeciez istnieja w Niemczech potezne organizacje ziomkowskie,  uznane i popierane przez rzad, niemiecka konstytucja mówi o granicy z Polska z 1937 roku a prawo Unii zabrania dyskryminacji w handlu ziemia. Mozna tez zalozyc, ze Trybunal Europejski w Hadze uniewazni decyzje Aliantów, którzy oddali te tereny w rece polskiej administracji, do czasu ostatecznego uregulowania przez Traktat Pokojowy (którego nigdy nie bylo), bo prawo nigdzie nie uznaje pokrywania zobowiazan panstwa (odszkodowania wojenne) prywatna wlasnoscia odebrana niektórym obywatelom. Stad nasze wejscie do UE wrecz zapewnia utrate 1/3 terytorium panstwa - z Polski pozostanie cos w rodzaju Ksiestwa Warszawskiego: kadlubowe panstewko bez wlasnego zaplecza gospodarczego, z wyczerpana fizycznie i psychicznie ludnoscia, skazana na koczownicza wegetacje wedrownych robotników zaleznie od laski poteznych Niemiec. Nie sa to warunki sprzyjajace rozwojowi moralnosci, czy zycia rodzinnego i postepowi na drodze dobrobytu i kultury.."
Jego zdaniem problemem RP nie jest brak wymiany handlowej z UE czy kimkolwiek innym, tylko nasza wlasna niezdolnosc do wyboru uczciwego Rzadu.

Mozna tu zacytowac stare amerykanskie powiedzenie "Umiesz liczyc - licz na siebie". Nikt Cie nie bedzie karmil.

Obecny traktat akcesyjny nie jest dla Polski korzystny i nie moze  byc akceptowany. Trzeba glosowac na "nie".

Publicznosc byla podzielona. Wieksza czesc sali popierala Pana Zakrzewskiego i czesto bila mu brawo. Jeden z informatykow oznajmil, ze Alcatel (Francuska firma telekomunikacyjna) ma program wyprowadzenia sie z UE i juz w tej chwili zamrozila tam inwestycje. Spowodowane to jest wysokimi kosztami unijnych przepisow i dostosowywanie sie Polski do wymogow Unii wyglada w tej sytuacji raczej na nieprzemyslane do konca

Nasz probosz porownal referendum do losu na loterii, ktory trzeba kupic aby mozna bylo cos wygrac. Zapytany  ile juz wygral odpowiedzial: "jeszcze nic..., ale zobacz na Las Vegas". Troche niefortunny to przyklad, bo to tam wlasnie przyjezdzaja biedni ludzie w poszukiwaniu latwych pieniedzy i bardzo czesto konczy sie na wyczyszczonych kieszeniach.

Pod koniec dyskusji proboszcz jednak  zmienil zdanie.

Fragment wystapienia Pana Zdzislawa Zakrzewskiego

 

"SUWERENNOSC POLSKI JEST N I E Z B Y W A L N A !!!
Ojczyzna - Polska nalezy nie tylko do obecnego, otumanionego
pokolenia ale rowniez do tych pokolen ktore o NIEPODLEGLA
POLSKE walczyly i oddaly za NIA zycie!!
Nalezy ONA rowniez do tych nienarodzonych jeszcze pokolen,
ktore przez haniebna decyzje moga byc pozbawione Ojczyzny!!!
 
Nie pozwolmy sobie zgotowac losu wiecznych tulaczy"
Ryszard Kolyszko

 

pad