 |
 |

  
Stanislaw Michalkiewicz "W Kawkazie balsza gora, Sewastopol
widno. Tak Kazak j***l kazla; kak jemu nie stydno? Ej, ej, Dunia ma,
Dunia diewuszka maja" - spiewali przedstawiciele awangardy calej
postępowej ludzkosci w latach dobrego fartu. Dzisiaj czasy się
zmienily, dzisiaj kozly awansowaly do rangi "istot czujacych", więc
w srodowiskach postępowych taka intymna przyjazń z kozlem nikogo juz
nie hańbi. Z drugiej jednak strony tak zupelnie bez wstydu nie
mozna, czegos wstydzić się trzeba, więc "cala Europa" wstydzi się
dzisiaj za Jana Marię Le Pena.
Jan Maria Le Pen,
przewodniczacy Frontu Narodowego, przeszedl do drugiej tury wyborów
prezydenckich we Francji obok aktualnego prezydenta Jakóba Chiraca.
Byla to niesamowita siurpryza, bo sondaze do ostatniej chwili
ofiarnie wspieraly socjalistycznego premiera Leona Jospina. To on
"mial wygrać", w przynajmniej zmierzyć się z Chirakiem w drugiej
turze. Tymczasem na przekór sondazom i dyskretnym ustaleniom, do
drugiej tury przedarl się znienawidzony przez europejska lewiznę Jan
Maria Le Pen.
Zaraz tedy rozpoczęly się protesty. Nie bardzo
wiadomo przeciwko czemu: czy przeciwko falszowaniu sondazy, czy
przeciwko powszechnemu glosowaniu, czy przeciwko suwerennosci
narodowej, czy jeszcze czemus innemu? Licealisci i wynajęci Murzyni
nosza transparenty z adresowana do Jana Marii Le Pena zachęta, zeby
się "odfuckowal" od Republiki. Widać sa przekonani, ze "fuckować"
Republikę moga tylko osoby wyznaczone. Jakby tego bylo malo,
kardynal Lustiger, następca kardynala Retza na stanowisku
arcybiskupa Paryza, nawoluje do "rachunku sumienia". Najwyrazniej
Jego Eminencji chodzi o Le Pena, bo nie przypominam sobie, by
kardynal wzywal do rachunku sumienia, gdy legalizowano aborcję czy
tzw. pakt socjalny. Skadinad wiadomo, ze Eminencja i Le Pen nie za
bardzo się lubia. Przywódca Frontu Narodowego powiedzial kiedys
publicznie, ze nie zauwazyl u Jego Eminencji ani sladu
chrzescijańskiego milosierdzia. Kto wie zatem, czy nie sa prawdziwe
pogloski, jakoby kardynal Lustiger zarzadzil odmawianie europacierzy
do Istoty Najwyzszej na intencję porazki Le Pena w drugiej turze
wyborów? Wszystko to być moze, bo i Kongregacja zawezwala wszystkich
Zydów, by w drugiej turze koniecznie glosowali na prezydenta
Chiraca. Widać, ze Eminencja dziala na swoim odcinku, a Kongregacja
na swoim.
Wstyd z powodu sukcesu Le Pena rozlal się zreszta
poza granice Francji, bo przywódca Frontu Narodowego jest
zwolennikiem wystapienia Francji z Unii Europejskiej. Z największym
tedy zaniepokojeniem odezwal się więc pan prezydent Kwasniewski, no
i oczywiscie niezawodny "drogi Bronislaw", czyli pan prof. Geremek.
Tez, ma się rozumieć, się wstydza, ale pan prezydent nie za to, ze
juz druga kadencję stoi na czele państwa bijacego europejskie
rekordy bezrobocia, państwa przezartego korupcja az do golej ziemi,
państwa, które przez dwa miesiace nie potrafilo wyslać 80 zolnierzy
za granicę, państwa zadluzonego po uszy, państwa, w którym bobruja
obce wywiady... Slowem, nie wstydzi się za to, ze "jaki pan, taki
kram", tylko za Francuzów i Le Pena. "Drogi Bronislaw" nie wstydzi
się przynaleznosci do PZPR w czasach stalinowskich, kiedy to partia
mordowala polskich patriotów. Wstydzi się za Le Pena, bo powiedzial
on kiedys, ze holokaust byl niezbyt istotnym epizodem II wojny
swiatowej. Ale to przeciez oczywista prawda! Holokaust nie mial
większego, a moze nawet zadnego wplywu ani na przebieg, ani na
rezultat, ani wreszcie na czas trwania II wojny swiatowej. Wplyw na
przebieg tej wojny miala bitwa o Anglię, bitwa o Atlantyk, wejscie
Stanów Zjednoczonych do wojny po stronie aliantów, porazka armii
niemieckiej w bitwie na Łuku Kurskim, zniszczenie japońskich
lotniskowców w bitwie o Midway i na Morzu Koralowym - i wreszcie
tempo oraz rozmiary amerykańskiej produkcji zbrojeniowej. Z zadnym z
tych wydarzeń ani z zadnym z tych procesów holokaust nie mial nic
wspólnego. Nawet liczba szesciu milionów Żydów zabitych lub zmarlych
podczas wojny jest zaledwie niewielka częscia 58 milionów ofiar tego
konfliktu. Traktowanie holokaustu jako najwazniejszego wydarzenia II
wojny swiatowej jest mozliwe tylko w następstwie judeocentrycznego
widzenia swiata. Jednak Jan Maria Le Pen jest Francuzem i chyba
jeszcze moze oceniać rangę wydarzeń historycznych z obiektywnego
punktu widzenia, a nie wedlug kryteriów ustanowionych przez
Ministerstwo Prawdy?
Reakcja europejskiej lewizny na
przejscie Jana Marii Le Pena do II tury francuskich wyborów
prezydenckich wyraznie pokazuje totalniactwo politpoprawnosci,
ukryte za fasada demokratycznej frazeologii. Tak samo za Stalina
"caly obóz socjalistyczny" potępial "zdrajcę socjalizmu" Tito. A
przeciez Front Narodowy jest ugrupowaniem legalnie we Francji
dzialajacym i - w odróznieniu od partii establishmentu - nie
oskarzanym dotad ani o korupcję, ani o zlodziejstwo, ani o nepotyzm.
Glosi tylko poglady nacjonalistyczne, które sa wstrętne dla
europejskiego internacjonalu. No dobrze, ale jaki wlasciwie ideal ma
ten internacjonal? "Europejczyka", czyli krzyzówki Maorysa z
Eskimosem, reagujacego niczym pies Pawlowa na dyrygenturę w
wykonaniu biurokratycznej oligarchii? Takiemu "Europejczykowi" i
takiej Europie rzeczywiscie nie jest potrzebna zadna europejska
tradycja, ani w postaci greckiego pogladu na prawdę, ani w postaci
zasad rzymskiego prawa, ani w postaci religii chrzescijańskiej.
Odmózdzane przez tamtejszych Michników i tamtejszych "drogich
Bronislawów" biedne francuskie dzieci wychodza na ulice, by
protestować przeciw Le Penowi, bo twierdzi, ze chce zahamować
imigrację, by uchronić naród francuski przed bastardyzacja. Jesli
wladze Izraela sprzeciwiaja się powrotowi uchodzców palestyńskich,
to jest szy git, ale jesli to samo mówi Le Pen - aaa, to juz jest
"faszyzm". Oczywiscie nie wszystkie dzieci demonstruja; okolo 20
proc. mlodziezy francuskiej glosowalo na Le Pena i to wlasnie budzi
ogromne zaniepokojenie internacjonalu.
Bo największa zbrodnia
przywódcy Frontu Narodowego jest zamiar wyprowadzenia Francji z Unii
Europejskiej. Niedawno z taka sama sugestia pod adresem W. Brytanii
wystapila baronessa Thatcher, ale jakos Ja uciszono. Le Pen uciszyć
się nie daje, co doprowadza caly Wielki Wschód do takiej
wscieklosci, ze gotowi sa posiekać go kielniami, zgarnać na
fartuszki i zjesć na surowo. Nic dziwnego; tyle starań, tyle
pieniędzy, by Europę przerobić na przedsionek Swiatyni Salomona, a
tu narody zaczynaja się buntować. Po prostu czysta
desperacja!
U nas natomiast ta nagonka na Le Pena stanowi
swietna okazję do blyskawicznej politycznej kuracji. Wystarczy
zaspiewać w chórze, zeby oczyscić się nawet z tradu. Nic więc
dziwnego, ze z takiej okazji masowo korzystaja i dawni stalinowcy, i
rózne ubeckie popluczyny, bohaterowie afer korupcyjnych i
malwersacji czy wreszcie polityczni Jasiowie Wędrowniczkowie. Kazdy
z nich, jesli tylko "zawstydzi się" za Le Pena i Francuzów, ma
szansę zostać patentowanym demokrata, czlowiekiem honoru i w ogóle
bez zmazy. Nic dziwnego, ze w takiej sytuacji na fali "wstydu"
wzbudzonej przez Grand Orient Express znalazly się wszystkie
szumowiny Europy.
| |