 |
 |


(20)00.12.13
Powoli prygotowuje sie do zakupu nowego
samochodu. Od czasu gdy zobaczylem horror "W paszczy szalenstwa"
wiedzialem, ze pewnego dnia bede mial "cos takiego" - tj. Cadillac
STS (Seville Touring Sedan). Jakis czas temu pojawilo sie ogloszenie
z okazyjna bardzo cena w Sunnyvale - w sklepie polozonym zaraz obok
mojej ulubionej restauracji "Black Angus". Umowilem sie wiec z
Andrzejem, jako specem od tych spraw, ze spotkamy sie tam i
przetestujemy maszyne. Kiedy za kierownica usiadl Andrzej - on
naprawde wie na co nalezy zwrocic uwage - zapial pas i rzucil
standardowe "Let's Rock'n'Roll!", dealer nieco zdziwil sie. Jednak
juz po chwili he he starannie zapial pasy... Andrzej sprawdzal jak
te 350 koni z 4.5-litrowego silnika V8 Northstar (od lat bedacego
duma firmy Cadillac) zachowuje sie w warunkach miejskich he he.
Wrocilismy do sklepu, otworzylismy maske i tu znow wyszedl
profesjonalizm Andrzeja. Dla mnie na pierwszy rzut oka wszystko
wygladalo na blysk. Jednak Andrzej juz po chwili zwrocil moja uwage
na szereg detali, z ktorych jasno wynikalo, iz samochodem tym nie
jezdzil wcale spokojny straszy czlowiek, jak to powiedzial mi
dealer, tylko jakis "porabany sportowiec", ktory staral sie ten
samochod chyba maksymalnie zajezdzic, co mu sie udalo w tym sensie,
ze po drodze musial chyba porzadnie wyrznac w kraweznik i "zalatwic"
zawieszenie a moze i rozbic miske olejowa, gdyz inaczej nie byloby
powodu, aby wyciagac silnik z tego 4- letniego a wygladajacego jak
nowe cacka. Nie do konca fachowo zamontowany stabilizator takze
wskazywal na to, ze ten ktos lubil "ostro skrecac" i zalezalo mu na
kazdej setnej sekundy he he... Kiedy Andrzej pokazywal mi rozne
szczegoly i tlumaczyl co one oznaczaja, czulem sie troche jak Watson
sluchajacy opisu dedukcji Holmesa albo "blada twarz", gdy Indianin
-tropiciel sladow wyjasnial ilu ludzi przejechalo, w jakim stanie
mieli konie, dokad jada i jak sie nazywaja he he...
Niedawno
pojechalem z Andrzejem do San Francisco. Z jego dzialki wzielismy
zaszczepki kaktusa aloesu z nadzieja, ze przyjma sie w moim
miniogrodku i kiedy Andrzej straci swoje na skutek prac budowlanych,
bedzie mogl zaopatrywac sie juz u mnie he he... Wstapilismy do Domu
Polskiego, gdzie akurat odbywala sie proba zespolu "Lowiczanie".
Bylem nieco zaszokowany, ze w grupie dzialaja nie tylko Polacy, ale
takze np. Hindusi, a instruktorem jest Amerykanka, pasjonatka tancow
ludowych. Horeografie czerpie od najlepszych mistrzow z Polski,
gdzie byla zreszta ok. 20 razy. Przy tym odroznia specyfike np.
sposobu wykonywania krokow w zaleznosci od poszczegolnych regionow
Polski... Aktualnie jej ulubionym zespolem jest oczywiscie "Golec
Orkiestra...
Potem pojechalismy do niezwykle sympatycznej i
przytulnej restauracyjki wegierskiej, gdzie - ku mojemu zdziwieniu -
serwuja kilka rodzajow piwa OKOCIM a przede wszystkim he he
porzadne, tradycyjne polskie schabowe, tyle, ze nazywaja je "Gypsy
Steaks" czyli cyganskimi... Przy sasiednim stoliku siedzial jakis
szpakowaty facet w srednim wieku, ubrany w garnitur i elegancka
bordowa muche. W skupieniu, z mina intelektualisty przegladal gazety
nad kufelkiem piwka i stygnacym obiadkiem. "Od razu widac, ze
konserwatysta, ten to by sie z Prezesem dogadal" pomyslalem sobie he
he...
W poniedzialek odwiozlem Andrzeja na lotnisko. Swieta w
Polsce Swietami w Polsce, ale przez najblizsze tygodnie nie bedzie
za bardzo z kim pozartowac i podyskutowac wieczorami w sposob
wybitnie niepoprawny politycznie w miedzyczasie ogladajac
sprawozdania z wyglupow D***kratow na CNN... Oczywiscie, jest
Leszek, ale mieszkamy obecnie dobra godzine autostrada od siebie,
tak, ze ostatnio spotykamy sie glownie na lunchu od czasu do czasu -
kiedy Leszek przyjezdza popracowac w laboratorium w Santa Clara, no
a do Andrzeja mam teraz w lini prostej cos kolo
kilometra...
A dzis Fred przyniosl do pracy swoj ostatni
nabytek: Ballot Repair Kit, czyli Zestaw do Naprawy Kart do
Glosowania. Wynalazca sprzedaje to po 5$ od sztuki na zamowienie
przez telefon. W sklad zestawu wchodza specjalny "wihajster", tubka
kleju oraz mnostwo specjalnych kawalkow papieru do zaklejania
otworow w przedziurkowanych juz kartach. I za to wlasnie lubie
Amerykanow...
... w przeciwienstwie do takiego Jaruzela
np.... Choc kto wie... moze gdyby nie stan wojenny to mielibysmy
michnikizm, kuronizm i geremszczyzne o 10 lat wczesniej a tak to
przynajmniej Kuron sie
wykruszyl...
CDN
| |