 |
 |


(20)00.01.29
Niedobrze. Moj sasiad wyprowadzil sie i
ciekawe kto zajmie jego miejsce. Do tej pory mialem szczescie.
Wczesniej byla to nieco przyglucha i ogromnie sympatyczna i
kulturalna starsza pani, z ktora nigdy nie mialem zadnych problemow.
Potem wlasnie ten facet, ktory zawsze twierdzil, ze wolnosc\ rozumie
takze w ten sposob, ze jesli komus nie podoba sie glosna muzyka za
sciana, to powinien kupic sobie wlasny dom a jesli mieszka w bloku
to niech nie narzeka. Poza tym "je- -mu i jego dziewczynie zawsze
podobala sie moja muzyka" i nigdy tez nie przeszkadzalo im, gdy
ogladalem filmy wyko- -rzystujac zreszta i tak ulamek mozliwosci
mojego naglos- -niania, ktore, trzeba przyznac, przypadlo do gustu
nawet tak wytrawnemu entuzjascie i znawcy tematu jak
Jacek...
W poprzednia sobote liczylem, ze jestem juz zdrowy
ale, ze sie tak wyraze, zdrowo sie przeliczylem. Nie posluchalem sie
rady Starszych i Madrzejszych i, zamiast zostac w domu i wygrzac sie
jak nalezy, postanowilem jednak pojechac w gory. Pojechac w gory to
dobre okreslenie - mielismy po prostu pojechac do parku
krajobrazowego Big Basin a tam zwyczajnie pospacerowac... He he...
nie dojechalem... Tak wesolo to juz dawno nie bylo he he. Wreszcie
dowiedzialem sie jakie sensacje towarzysza czlowiekowi, gdy ma
zemdlec. Wprawdzie nie zemdlalem i wciaz nie wiem jakie to przezycie
(no bo niestety nigdy w zyciu jeszcze mi sie to nie przyda- -rzylo)
ale podobno to, co sie wtedy ze mna dzialo to, to co zazwyczaj
towarzyszy mdleniu he he... Tak czy inaczej Grzegorz musial odwiezc
mnie do domu, po czym przelezalem "n" godzin w lozku nie bardzo
wiedzac jak sie nazywam. Pod wieczor wstalem, zeby udac sie do
polozo- -nej zaraz obok mojego osiedla restauracji azjatyckiej.
Zapodalem potezna salatke z kurczaka w stylu chinskim oraz potezna
porcje wolowiny z curry, papryka i cebula. Do tego pyszny, gesty sok
pomaranczowy. Postawilo mnie na nogi. Tradycja w restauracjach
azjatyckich sa ciasteczka z wrozba - taka sucha skorupka ze
specjalnego ciasta z karteczka z jakims banalem w srodku. Zazwyczaj
sa to teksty typu "jesli bedziesz ciezko pracowac to spelnisz swoje
zamierzenia". Tym razem jednak tekst byl oryginalniejszy i dziwnie
wydal mi sie czyms bardzo znajomym i dotyczacym mojego zycia.
Brzmial "Czas jest ogromnie cenny, ale prawda jest jeszcze
cenniejsza"...
W niedziele, z powodu samopoczucia nie
dopisalem na fantas- -tycznym - jak sie pozniej okazalo - grillu u
Toniego. Przyjechalem dopiero wiecziorem - na "Pana Tadeusza". Film
po prostu zachwycil mnie, co tu duzo mowic... Choc podobno nie kazdy
tak go odbiera...
Nasza podupadajaca cywilizacja wydaje sie
miec straszliwe skutki uboczne. Ludzie tak przyzwyczajaja sie do
stabiliza- -cji, dobrobytu, ze nieomal zaczynaja wierzyc w "raj na
ziemii" i zapominac, ze na tym swiecie zycie nie jest pisane
pewnikami a jedynie gra prawdopodobienstw... Jak juz kiedys zwrocil
JKM, wyzbywszy sie wiary w zycie wieczne, ludzie zaczynaja
rozpaczliwie zadac rozmaitych gwarancji bezpieczenstwa od
przedwczesnej smierci w zyciu doczesnym. Podobno w Norwegii
kolejarze odmawiaja pracy na trasie, na ktorej zdarzyla sie
katastrofa - zderzenie dwoch ekspresow. Podobnie tutaj. Niedawno
rozbil sie jeden z helikopterow nalezacych do specjalnej policyjnej
jednostki helikopterowej w San Fran- -cisco. Biorac pod uwage
okolicznosci katastrofy, a raczej to, ze owiane sa one dziwna mgla
tajemniczosci, mozna domniemywac, iz "zawiodl czlowiek", przy czym
mam tu na mysli to, ze czlowiek byl pod wplywem czegos, albo
zwyczaj- -nie mial pecha - tak tez sie przeciez zdarza. Pomijajac
juz fakt, ze ogromnie uroczysty pogrzeb funkcjo- -nariuszy, na ktory
sciagneli policjanci z kilku stanow, zaowocowal cala seria napadow
na banki, cala sprawa okazala sie byc znakomitym pretekstem do
zakwestionowania sensu utrzymywania tej specjalnej jednostki
policyjnej. Dlatego, ze zdarzyl sie wypadek. Tego nie rozumiem. Albo
cos jest potrzebne i sie to robi, albo nie jest potrzebne i sie to
likwiduje, ale co ma do tego jakis wypadek?! Wyglada na to, ze
ludzie dzis zapominaja, ze w zyciu nie ma 100% gwarancji, ze
niezawodnosc przedmiotow martwych mierzy sie w najlepszym wypadku
liczba 9-tek po przeciwnku, a przeciez nawet 100% prawdopodobienstwa
nie oznacza jeszcze pewnosci...
W Dolinie Krzemowej jest
podobno w tym miesiacu "posucha" - na gielde wchodzi tylko ok. 20
firm - rekordowo nisko hehe. A ogolnie to fascynujace, jak tu
wszystko sie rozwija - mam na mysli tempo. Pomysly i zasoby wydaja
sie pomnazac w geometrycznym tempie. Wystarczy zobaczyc strone
informujaca o start-up'ach w Dolinie - www.bayareastartups.com - aby
stwierdzic, ze dzis na rynek wchodza "odpryski" z firm, ktore same
pojawily sie zaledwie kilka lat wczesniej. W mojej dziedzinie jest
tez wesolo. MIPS jest wciaz atako- -wany przez PowerPC. Plusem MIPSa
wydaje sie byc otwartosc licencyjna firmy MIPS - do niedawna
implementacja i produk- -cja procesorow opartych na tej
architekturze zajmowalo sie jedynie kilku duzych licencjobiorcow jak
NEC, Toshiba, LSI Logic, IDT, Siemens czy Philips, a dzis MTI (MIPS
Tech- -nologies Inc.) sprzedaje podobno licencje niesamowitej ilosci
malych firm start-up'owych, ktore czesto dzieki stawianiu na mlodych
ludzi o swiezych ideach oraz najnowsza technologie jesli idzie o
narzedzia, osiagaja rezultaty czesto lepsze niz "giganci", co
zreszta jest naturalnym i powszechnie spotykanym zjawiskiem. Z
drugiej strony PowerPC wydaje sie byc architektura dojrzalsza, co
przejawia sie miedzy innymi w lepszej tzw. "skalowalnosci",
zwlaszcza pod katem systemow wieloprocesorowych, ale z drugiej
strony IBM i Motorola nie maja zamiaru dzielic sie ta technologia z
nikim, co na dluzsza mete nie konczy sie dobrze, jak uczy
historia... Chwilowo PowerPC wydaje sie byc w ostrej ofen- -sywie
ale zobaczymy co bedzie, gdy na rynek wejdzie Ruby - najbardziej
"wyrafino" MIPS dla "systemow na chipie"...
Coraz bardziej
widze, jak szczesliwym zrzadzeniem losu byla dla mnie oferta pracy w
NEC. W Philipsie to bylo jak we Francji he he, podczas gdy tu jest
jak na froncie wschodnim - mozna sie znacznie wiecej nauczyc i
zahartowac he
he.
CDN
| |