pad

W marcu jak w garncu...

(20)00.02.10

Jesli przyjac za miarodajne definicje nasze przyslowia "W marcu jak w garncu..." oraz "Kwiecien-plecien...", to he he wyglada na to, ze mamy wlasnie w Dolinie przelom marca i kwietnia - przez kilka dni mielismy iscie letnia pogode, a od wczoraj znow leje... Lepsze jednak to niz mrozy i golo- -ledzie he he - to nie ulega watpliwosci.

Juz sadzilem, ze polityczna poprawnosc odeszla do lamusa Historii, kiedy nagle przypomniala o sobie w najmniej spodziewany sposob: na ostatnim zebraniu naszego zespolu Hanoch poinformowal nas, ze po firmie chodzic bedzie komi- -sja od "Affirmative Action" i przesluchiwac losowo wybra- -nych pracownikow na temat rownosci rasowej i w ogole he he w naszej firmie. Jedno jest pewne - ja osobiscie dyskrymi- -nowany czuc sie nie moge he he... Poza tym zdalem sobie niedawno sprawe, ze polityczna po- -prawnosc zniknela moze z naglowkow mediow, ale pozostala gleboko zakorzeniona w mentalnosci spoleczenstwa... Chocby stosowanie eufemizmow jak "linia" (line) zamiast "kolejka" (queue) - wiadomo, ze na "Kapitalistycznym Zachodzie" nie ma kolejek - od czasu do czasu stoi sie tylko w liniach he he. A najbardziej denerwuje mnie to politycznie poprawne pyta- -nie zza lady "Do you need some help?" ("Czy potrzebujesz pomocy w czyms?". Jesli chodzi o jezyk angielski to jeszcze na odczepnego moze to ujsc - wszak pelen jest wieloznacz- -nosci i "help" ma dodatkowo takie wlasnie - "uslugowe" - znaczenie, ale najgorsze jest to, ze przenioslo sie to dos- -lownie na grunt polski. Pamietam, ze przed moim wyjazdem nie slyszalo sie juz "Czym moge sluzyc?" a jedynie "W czym moge pomoc?". Ilekroc slysze taki tekst, mam ochote odpowiedziec z zacie- -toscia Clinta Eastwooda na twarzy i w oczach: "Kobieto, ja nie potrzebuje zadnej pomocy. Chce po prostu byc obsluzony" - obawiam sie jednak, ze gdybym tu wycial taki numer to skonczyloby sie albo na deportacji albo na wiezieniu za molestunek seksualny he he. Lepiej wiec nie probowac...

Wlasnie zdalem sobie sprawe, ze w NEC nie ma chyba grupo- -wych imprez integracyjnych jakie "urzadzalo" w Philipsie. Cale szczescie - bo gdyby mialy byc takie sztywne jak tam, to wole nie marnowac czasu i popracowac. Choc czasem moze to miec swoje uroki - bo to jedynie kwes- -tia organizacji i wyboru atrakcji - Vikas opowiadal mi, ze u nich w 3dfx byla ostatnio wycieczka do specjalnego parku, gdzie mozna bawic sie w profesjonalnie organizowane gry wojenne z uzyciem specjalnego sprzetu z bronia na naboje z farba w roli glownej. Zawsze marzylem o takiej imprezie z kolegami a biorac pod uwage profil dzialalnosci 3dfx wcale sie he he nie dziwie, ze chlopcy tak lubia sie bawic - w koncu pobiegac z karabinkiem po prawdziwym lesie to zdecydowanie lepiej niz rzeczywistosc wykreowana przez najlepsze nawet procesory Voodoo he he...

(20)00.02.21

Ostatnio bawilem sie w "ujarzmianie" plyty z procesorem od konkurencji - QED (Quantum Effect Design) i dowiedzialem sie przy okazji nieco szokujacej rzeczy he he... Ten kto wynalazl pozwolenia na prace, zielone karty itp. powinien byc definitywnie "rozstrzelany przez powieszenie", jak mowilo sie w czasach studenckich...

Przenosilismy sie niedawno do nowego budynku. Caly ten proces oddaje dosc dobrze stopien organizacji cywilizacji polnocnoamerykanskiej. Czasem zartuje, ze wyznacznkiem sytuacji ekonomii w Polsce jest to, czy sa juz Tam wypozy- -czalnie plotow (tak jak tu) np. A dokladnie chodzi o to, ze tu wydajnosc bierze sie m.in. z niesamowitej specjaliza- -cji i tego, ze jednostki robia pieniadze na najdziwniej- -szych (z "naszego", postkomunistycznego punktu widzenia) rzeczach, jak chocby wypozyczanie plotow...

Zaczelo sie od tego, ze oddano uroczyscie do uzytku nowy budynek, stojacy zaraz obok glownego, w ktorym do tej pory urzedowalismy. Kilka przemowien, a potem szampan oraz nie- -samowite zakaski dla wszystkich. Przeprowadzka odbywala sie zgodnie ze scisle ustalonym harmonogramem. Wynajeto specjalna firme specjalizujaca sie w przeprowadzkach biur. Rozdano nam specjalne kartony (he he, typowo amerykansko idioto-odporne; mialy nawet na kla- -pach numery wskazujace w jakiej kolejnosci nelezy je zamy- -kac...) oraz naklejki. Kazdy spakowal swoj dobytek do kartonow, oznakowal je numerem boksu w nowym budynku i od tej pory rozbiorka boksow w starym budynku, przetransporto- -wanie wszystkiego do nowego budynku oraz wybudowanie tam nowych boksow bylo juz tylko i wylacznie sprawa wyspecja- -lizowanych ekip. Aby nie marnowac czasu czesc naszego departamentu pracowala w tych dniach w jednym z pokojow konferencyjnych. To byl numer he he. Okolo 20 stanowisk pracy w jednym sredniej wielkosci pokoju oznaczalo zejscie do poziomu tzw. dystansu intymnego miedzy siedzacymi obok siebie he he... Najgorsze bylo jednak to, ze trzeba bylo siedziec kilka metrow od bab ze Sprzedazy. Te to nie potrafia przepracowac godziny, zeby drugiej nie przeplotkowac, ewentualnie nie wymianiac sie uwagami na temat cen w danym sklepie wysylko- -wym on line. Ja staralem sie zachowac zimna krew, Hanoch (z natury duzo bardziej asertywny ode mnie he he) na prze- -mian zartowal sobie dosc zabawnie nasladujac szczebioty "biurw" oraz narzekal polglosem, ze w tych warunkach nie da sie pracowac. Ano nie dalo sie. Lepsze jednak 2 dni platnej bezczynnosci niz stracone dwa dni urlopu. Wdzieczny jestem Hanochowi za to, ze nie spytal nas nawet, czy chcemy wziac wolne, co bylo domyslna opcja na czas przeprowadzki...

Najlepsze jednak jest to, ze juz wiem, jak baby nazywaja Jacqueline (to ta piekna i elegancka Japonka, ktora flir- -towala ze mna na samym poczatku mojej "kadencji" w NEC). W pierwszy dzien imprezy Jacqueline (jak zwykle piekna i ubrana, nie powiem, awangardowo he he tj. w stylu, w jakim Azjatki dosc czesto sie ubieraja: skorzany zakiet, mini, buty na wysokich obcasach do kolan...) w pewnym momencie wyszla gdzies i po chwili dalo sie slyszec jak jedna z bab odetchnela z ulga: "Kopciuszek poszedl sobie, wreszcie bedzie mozna przez godzine swobodnie pooddychac". Dziwne, zawsze mi sie wydawalo, ze jak ma sie te 3 metry w pasie to oddycha sie swobodniej...

Postep jednak postepuje he he. Cadillac oferuje juz dwa bodajze modele samochodow wyposazone w system noktowizyjny wzorowany na rozwiazaniach wojskowych. Teraz wlasciciel takiego cacka moze jechac w nocy po lesie z wylaczonymi swiatlami jak Terminator he he. Roznica tylko w tym, ze w przypadku Cadillac'ka obraz rzutowany jest, jesli sie nie myle, na szybe samochodu. Wszak implanty wspomagajace to jeszcze wciaz - mimo wszystko - powiew Jutra...

A w Dolinie deszczowo i pogotowie powodziowe. Wyglada jednak na to, ze najgorsze (zalalo nawet kawalek Palo Alto) bylo jakies tydzien temu i juz chyba nie wroci. Tak wiec Andrzej moze spokojnie wracac...

CDN