pad

(zenady) cd

-------------------- 99.09.08

Coraz bardziej przekonuje sie, ze tzw. otaczajaca mnie rzeczywistosc wciaz, nieodmiennie i coraz bardziej upodabna sie do tego, co zapamietalem z tzw. PRL... Boje sie, ze USA wlasnie wchodza w ere postkapitalistyczna (maja juz tak dobrze, ze im sie nie chce) - objawia sie to w ogolnej drozyznie, a jednoczesnie bylejakosci, tandecie, oraz tzw. dziadostwie he he... Nigdy nie wyobrazalem sobie przed przyjazdem tutaj, ze w USA moze czlowieka spotkac cos takiego, iz wchodzi do sklepu, pyta o dany towar a w odpowiedzi slyszy iz "nie ma", oraz, ze "bedzie", tyle, ze nie wiadomo kiedy bedzie. W PRL byla to normalka, dzis w Polsce raczej jest to nie do pomyslenia. W USA wlasnie zaczyna byc to normalka...

Polecono mi sklep "Office Depot", jako miejsce gdzie mozna kupic metalowe stojaki na akta - nadajace sie rownie dobrze do przechowywania laserdyskow. Wchodze, pytam o te stojaki i slysze w odpowiedzi, iz "juz ich nie prowadza". Nie ma. Owszem, byly - w innej czesci sklepu - facet pewnie myslal juz o kolacji...

Chodzilem ostatnio po Fry's. W sekcji Hi-Fi na polkach stoja wzmacniacze i amplitunery, m.in. Harman-Kardon. Ta doskonale znana marka mowi a raczej powinna mowic sama za siebie. Na jednym z urzadzen karteczka z napisem: "Przyczyna zwrotu: lewy i srodkowy kanal nie dzialaja". Obok kilka urzadzen z obnazonymi trzpieniami potencjometrow - ktos chyba zapomnial o pokretlach, albo je zgubil... Zakupilem niedawno zestaw glosnikow do tzw. kina domowego BOSE Acoustimass 15 - we Fry's, a tzw. Dolby Digital Receiver zamowilem wysylkowo u Marantza - ze znizka dla pracownika Philispa oczywiscie - trzeba sie spieszyc, gdyz juz za jakies dwa miesiace nie bedzie mi przyslugiwac...

Potem znow pojawilem sie we Fry's -w poszukiwaniu przewodow do laczenia urzadzen Dolby Digital. W koncu znalazlem wlasciwe stoisko. Dowiedzialem sie, ze owszem "kabelek wyglada jak normalny kabelek video tylko musi na nim pisac, ze jest >>digital<<"... Szybko okazalo sie, ze "Nie ma i beda. Kiedy? Nie wiadomo, moze juz za tydzien?". Jeden z pomocnikow sklepowych mowi mi, ze "po co mi galwaniczny, zebym kupil optyczne, bo sa lepsze". Obok miejsca, gdzie powinny znajdowac sie kabelki galwaniczne, wisi kilka opakowan przewodow optycznych. Wygladaja jak wyrwane psu z gardla, uzywane, po czym znow wlozone do opakowania niezdarnie sklejonego tasma klejaca. Na niektorych brakuje ochronnych nasadek zabezpieczajacych koncowke swiatlowodu kiedy kabelek nie jest uzywany - tj. podlaczony. Na szczescie obok byly jeszcze kabelki marki RCA. W duzo lepszym stanie po tej samej cenie, co te "bezmarkowe". Kupuje wiec dwa przewody optyczne RCA a potem okazuje sie, ze moj laserdysk ma wprawdzie wyjscie optyczne ale jest to regularny sygnal bitstream stereo. Wyjscie Dolby AC3 jest jedynie galwaniczne. Tak wiec przyda mi sie tylko jeden ze swiatlowodow - do DVD. Wciaz czekam na przesylke z Marantza... Z dusza na ramieniu gdyz jesli pomyslec o moim legendarnym juz pechu do zakupow a jednoczesnie o tym, co przytrafilo sie temu Harman-Kardon'owi... nietrudno domyslec sie jaki bedzie final... Wczoraj, nieco po 22-ej odebralem paczke... "Kulturalnie" podlaczylem wszystko, juz chyba sporo po polnocy odpalam system i he he mialem szczescie. U mnie tylko jeden kanal nie dziala. Generalnie mowiac nastapilo potem zjawisko tzw. "trafiania szlagiem", to jest poczulem sie nieco zawiedziony i urazony ze u frustracji juz nie wspomne... Andrzej mial racje. Zamiast inwestowac w ten sprzet trzeba bylo po prostu te pieniadze przehulac - pozytek i satysfakcja bylyby znacznie wieksze.

Dzis zrobie jeszcze kilka eksperymentow aby stwierdzic z cala pewnoscia, ze jest to amplituner a nie kabelek, albo glosnik... Intuicja mowi mi jednak, ze na BOSE mozna polegac jak na Zawiszy. Gorzej z Marantzem. Wszystko juz dzis parszywieje, schodzi na psy... Kiedys byloby nie do pomyslenia... Kiedys czytalo sie "Designed in Europe/USA. Manufactured in Japan" - w najgorszym przypadku. Na moim sprzecie napisano "Designed/Engineered in Japan. Manufactured in Singapore". I to Marantz... Coraz bardziej przekonuje sie, ze trzeba bylo isc za rada kolegi Adama Smitha z Philipsa w Zurychu - zaniehac sentymentow i kupowac jedynie Pioneer'a - jesli chodzi o te dziedzine...

Tego nie rozumiem. Przyjezdza tutaj czlowiek, ciezko pracuje, aby miejscowi mieli za co bawic sie i cpac... Wydaje mase ciezko zapracowanych pieniedzy na cos, co z nazwy i definicji powinno byc po prostu perfekcyjne i... po prostu zenada...

CDN