 |
 |


WP
2002-04-18 (18:54)
Instytut Pamięci Narodowej przesluchal
Hermana Schapera, szefa komando gestapo dzialajacego w rejonie
Ciechanowa w 1941 roku w czasie gdy dokonano mordu w
Jedwabnem.
Zeznania Schapera, chociaz niepelne, potwierdzaja
dotychczasowe ustalenia w sledztwie w sprawie zbrodni w Jedwabnem w
1941 roku - ocenia prowadzacy je prokurator IPN Radoslaw
Ignatiew.
Przyznal, ze przeprowadzone przed tygodniem w
Niemczech przesluchanie Hermana Schapera, w 1941 roku dowódcy
komando Gestapo z Ciechanowa, musialy zostac przerwane z powodu jego
stanu zdrowia i nie udalo się go wprost zapytac o zbrodnię w
Jedwabnem.
Wedlug opublikowanego w czwartek komunikatu IPN, w
czasie przesluchania (prowadzil je prokurator niemiecki przy udziale
prowadzacego postępowanie, czyli Ignatiewa) Schaper wzburzyl się i
przedstawil prowadzacemu przesluchanie liczne zaswiadczenia, ze jest
niezdolny do skladania zeznań ze względu na stan zdrowia. Lekarz
stwierdzil, ze dalsze przesluchanie swiadka grozi mu zawalem serca
lub wylewem.
Wedlug prokuratora Ignatiewa, do momentu
przerwania przesluchania ze względu na stan zdrowia Niemca, jego
zeznania nie sa sprzeczne z dotychczas ustalonym w sprawie obrazem.
Ignatiew przyznal, ze udalo się zadac Schaperowi okolo polowy
przygotowanych dla niego pytań, ale do pytań wprost o sprawę
Jedwabnego nie udalo się dojsc.
Prokurator ocenia jednak, ze
przesluchanie tego swiadka jest o tyle istotne, iz potwierdza
dotychczasowe ustalenia w sledztwie.
Schaper zostal takze
przesluchany w ubiegly czwartek w Niemczech (nie ujawniono nie tylko
miasta, ale nawet landu). Przyznal, ze w latem 1941 r. dowodzil
komandem w Łomzyńskiem. Na pytanie o mordy Zydów w poblizu Łomzy,
odpowiedzial, ze dochodzilo do dzikich akcji tubylczej ludnosci i
jakichs oddzialów. Zastrzegl, ze nie wie jakie to byly
oddzialy.
Nikle jest prawdopodobieństwo tego, ze ta zbrodnia
zostala dokonana przez samych obywateli Jedwabnego, tzn. zeby to
bylo masowe, spontaniczne wystapienie ludnosci miejscowej-
powiedzial Radoslaw Ignatiew.
Schaper jest jedynym Niemcem,
bylym oficerem gestapo, przesluchanym w tej sprawie przez IPN. IPN
dysponowal do tej pory zeznaniami Polaków mieszkajacych w okolicach
Jedwabnego oraz Zydów, którzy ocaleli z pogromu. Prowadzacy sledztwo
dysponuja tez dokumentami wytworzonymi w Polsce - w czasie
pierwszego sledztwa i procesu ws Jedwabnego i archiwami z
niemieckiej Centrali Scigania Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu,
która takze badala tę sprawę.
To prawdopodobnie ostatni
swiadek przesluchany w sledztwie, którego zamknięcie planowano
wczesniej na ten miesiac (nie wiadomo, czy termin ten jest teraz
aktualny). W ocenie osób zblizonych do sledztwa, ustalenie, ze
Schaper zyje, dotarcie do niego i przesluchanie - to wielki sukces
IPN. Nie byloby to mozliwe bez pomocy strony niemieckiej.
W
1941 roku Rudolf Schaper byl dowódca oddzialu wydzielonego z urzędu
policji w Ciechanowie. Oddzial ten, w którego sklad wchodzilo od 10
do 15 osób, dzialal na terenie powiatu lomzyńskiego i jego zadaniem
bylo poszukiwanie agentów rosyjskich i zabezpieczanie dokumentów.
Schaper byl widziany 7 lipca 1941 roku w Radzilowie i, jak sam
utrzymuje, byl jeden raz przypadkowo obecny przy rozstrzeliwaniu
Zydów.
Po wojnie Schaper ukrywal się do 1953 roku pod
nazwiskiem Karl Bieliński. W roku 1964 centrala scigania zbrodni
nazistowskich w Ludwigsburgu uznala, ze Schaper byl dowódca komanda,
które mordowalo Zydów w Radzilowie i Tykocinie. Niemiecka
prokuratura byla jednak zdania, ze material tej centrali nie
wystarczy do wszczęcia postępowania karnego wobec Schapera i
umorzyla
sledztwo.
| |