pad

padZycie towarzyskie i uczuciowe

Stanislaw Michalkiewicz
W"Komentarzu ReAkcyjnym" z poprzedniego tygodnia pan Rafal Ziemkiewicz zwrócil uwagę, ze gloszac eurosceptycyzm, UPR wpada w zle towarzystwo narodowych socjalistów, którzy tez wywijaja eurosceptycznym sztandarem. Rozumiem, ze socjaliści-internacjonaly wzbudzaja mniejsze obrzydzenie. Wprawdzie ostatnio prowadzę szczatkowe zycie towarzyskie, ale nawet w takiej sytuacji wazne jest, czy czlowiek obraca się w towarzystwie dobrym, czy zlym. Moze nawet wazniejsze niz w przypadku zycia towarzyskiego bujnego i obfitego. Nikodem Dyzma wyjaśnil to Mańce, kiedy wyznala mu, ze go kocha: "Wielkie rzeczy! Co noc kogoś kochasz!". Z tego wlaśnie powodu zyczliwe ostrzezenie pana Rafala szalenie mnie zaniepokoilo i sklonilo do rozmyślań, jakby tu wybrnać z tego klopotu.

Najlepszym rozwiazaniem byloby oczywiście porzucenie zlego towarzystwa i przylaczenie się do dobrego. Ale gdzie go szukać? Gdyby do tezy pana Rafala zastosować argumentum a contrario, to dobrego towarzystwa nalezaloby szukać wśród eurofilów. Z pewnościa eurofilem jest pan minister Slawomir Wiatr, który akurat zapowiedzial z przytupem swoja "kampanię informacyjna". Czy pan minister Wiatr to jest dobre towarzystwo? Hmmmm... Ale na szczęście na nim świat się nie kończy. W ubiegly czwartek zostalem zaproszony do radiowej "Trójki", na rozmowę o owej "kampanii informacyjnej". Uczestniczyl w niej równiez pan minister Dariusz Szymczycha i pan posel Józef Oleksy. W trakcie audycji wyrazilem przypuszczenie, ze moja wiedza o szczególach integracji moze być skromniejsza od wiedzy moich rozmówców, bo oni, jako dygnitarze, dopuszczani sa do konfidencji, a ja nie. Pan posel Oleksy odparl, ze w takim razie powinienem im zaufać. Odpowiedzialem, ze nie bardzo mogę, bo jeszcze pamiętam, jak to calkiem niedawno bylem namawiany do integracji ze Zwiazkiem Radzieckim, z niejakim udzialem pana posla, który wtedy tez sprawial wrazenie bardzo szczerego. Ale do zwolenników integracji nalezy pan prezydent Kwaśniewski i pan red. Michnik. Wydawaloby się, ze trudno o lepsze towarzystwo, jednak pan Rafal, w artykule "Zapomnijcie o SLD" zamieszczonym w "Zyciu" w ubiegly czwartek pisze o nich tak oto: "alternatywę dla Millera zbuduja w końcu Kwaśniewski z Michnikiem albo ktoś jeszcze gorszy". Jeszcze gorszy... Widać, ze i sam pan Rafal nie uwaza ani pana prezydenta, ani pana red. Michnika za dobre towarzystwo. Wreszcie panowie Lech i Jaroslaw Kaczyńscy oglosili niedawno warunki swego poparcia dla integracji, z których niestety wynika, ze sa "za, a nawet przeciw". Wyglada na to, ze nielatwo znaleźć dzisiaj dobre towarzystwo, zwlaszcza kierujac się kryterium wynikajacym z komentarza pana Rafala. Cóz zatem w tej sytuacji przystoi nam czynić?

Moze w ogóle zaniechać poszukiwań dobrego towarzystwa, a zajać się wylacznie poszukiwaniem prawdy? Na przyklad spróbować odpowiedzieć na pytanie: czy integracja z UE wyjdzie Polsce na zdrowie, czy moze jednak nie? Ale pan Rafal pisze, ze "gdyby byl politykiem", to staralby się "wymuszać na polskich wladzach odpowiedni sposób wejścia do UE". To bylaby jakaś propozycja, jednak sęk w tym, ze "polskie wladze" w tej sprawie nie maja, jak się wydaje, wiele do gadania. W tej sytuacji "wymuszanie" akurat na nich czegokolwiek jest zajęciem jalowym i beznadziejnym. Zwracam uwagę, ze do tej pory nie udalo się nikomu "wymusić" na polskich wladzach obojga orientacji nawet odrobiny rozsadku np. w sprawach polityki gospodarczej, na która mialy niewatpliwie większy wplyw niz na "odpowiedni sposób wejścia do UE". Wydaje się zatem, ze jesteśmy wręcz skazani na poszukiwanie i gloszenie prawdy, zwlaszcza w obliczu zapowiadanej "kampanii informacyjnej" pana ministra Wiatra.

Podczas wspomnianej audycji dawano mi do zrozumienia, ze choć eurosceptyk, to jednak dlaczegoś nalezę do lepszego towarzystwa niz np. poslowie LPR, którym pan posel Oleksy zarzucil, ze "nie przedstawiaja alternatywy". Jakze jednak maja przedstawić alternatywę, skoro sam pan Tadeusz Mazowiecki juz przed wielu laty ostatecznie ustalil, ze alternatywy nie ma? Przedstawianie alternatywy akurat teraz, kiedy pan Tadeusz Mazowiecki kończy 75 lat zycia, byloby zbyt wielkim nietaktem i sadzę, ze poslowie LPR sa po prostu delikatni. Zwrócilem jednak uwagę pana posla Oleksego, ze rzad tez nie przedstawil zadnej alternatywy na wypadek, gdyby nie powiodlo mu się w negocjacjach. Czy z delikatności, czy z przyczyn intelektualnych, charakterologicznych czy finansowych - mniejsza z tym, ale czyz w takiej sytuacji wypada stawiać zarzuty wylacznie Lidze Polskich Rodzin? Pan posel Oleksy stwierdzil w odpowiedzi, ze nie mozna mówić o niepowodzeniu w negocjacjach, bo w jednej dziedzinie moze być gorzej, a w innej - lepiej. Poniewaz czas antenowy się skończyl, to nie zdazylem mu powiedzieć, ze za niepowodzenie w negocjacjach mozna by uznać, calkiem chyba prawdopodobny skutek, ze Polska będzie więcej wplacala do budzetu Unii niz stamtad otrzymywala. I co wtedy? Jaka alternatywę ma rzad na takie dictum? Co proponuja w dobrym towarzystwie? "Panowie, przestańcie udawać lwy!".

Ale nie tylko integracja budzi takie emocje. Po felietonach o konflikcie bliskowschodnim otrzymalem dwa listy. Autor pierwszego zwraca uwagę, ze nawet walczac z okupantem, nie mozna poslugiwać się terroryzmem, bo wskutek tego gina ludzie niewinni. Niby prawda, ale w demokracji politycznej - juz niekoniecznie. W monarchii król idzie na wojnę, kiedy mu się podoba i nikogo nie pyta o zdanie. Tymczasem rzady demokratyczne przy kazdej okazji podkreślaja, ze wladzę swoja czerpia ze spolecznego nadania. Czy w takiej sytuacji czlonkowie takiej spoleczności moga być uznawani za niewinnych? Oto uboczny, nieoczekiwany skutek demokracji politycznej.

Autor drugiego listu krytykuje mnie surowo za porównanie pacyfikacji Palestyńczyków do holokaustu. Nie bardzo to rozumiem, bo autor twierdzi, ze Palestyńczycy traktowani sa przez Żydów znacznie lagodniej niz Zydzi przez Niemców, więc sam porównuje. Dlaczego zatem jemu wolno porównywać, a mnie nie wolno, zwlaszcza gdy porównanie wypada tak korzystnie? Skoro jednak juz się zgadalo o holokauście, to warto zauwazyć, ze argumentacja uzyta przez Izrael dla uzasadnienia odrzucenia tzw. saudyjskiej propozycji pokojowej podwaza tezę pana Eliasza Wiesela o dziejowej wyjatkowości holokaustu. Przypominam, ze wladze izraelskie odrzucily mozliwość powrotu uchodźców palestyńskich, bo "zachwialoby to proporcje etniczne" w Izraelu. Z pewnościa tak by bylo, ale skoro juz podaje się takie uzasadnienia, to nie wypada się dziwić, ze podobne obawy pojawily się w Europie w latach 40. XX wieku. Okazuje się, ze szowinizm i rasizm wszędzie prowadza do podobnych wniosków, a skoro tak, to zasadne wydaja się juz porównania wylacznie ilościowe. Jeśli zaś o to chodzi, to palmę pierwszeństwa dzierzy niewatpliwie komunizm. Tymczasem partie komunistyczne dzialaja w Unii Europejskiej w najlepsze, więc nie mozna wykluczyć, ze kiedyś przejma tam wladzę. Co tu duzo gadać, znakomite towarzystwo, nieprawdaz?